Niestety wróciła Fortuna I liga

0 18.00 na kameralnym stadionie w słynącej ze złóż węgla kamiennego Łęcznej, na boisko wybiegli piłkarze Górnika i Miedzi Legnica. Oba zespoły słyną z solidniej defensywy (odpowiednio 18. i 19. bramek straconych w 19. grach, co daje trzeci i czwarty najlepszy wynik w lidze), a porządku między słupkami strzegą wybitni fachowcy w swojej profesji na tym poziomie rozgrywkowym – czyli doświadczony Gostomski i młody Mądrzyk.

O drugiego z nich pytało kilka klubów ekstraklasy i jest to bez wątpienia jego ostatnia runda w I lidze. Po takiej zapowiedzi, nikt o zdrowych zmysłach nie mógł spodziewać się widowiska z ogromną liczbą strzałów i gradem goli. O samym meczu nie ma co się zbytnio rozpisywać, bo ciekawie nie było. W pierwszej połowie dwie groźne sytuacje – najpierw próbował Łukasiak, następnie Michalik – w obu przypadkach górą okazali się – kluczowi w dwóch drużynach, nikt inny, tylko bramkarze. Następnie, w przerwie meczu nastąpiła prezentacja człowieka, który został kupiony przez Wisłę Kraków za 2 miliony złotych i rozegrał w niej przez dwa lata 15. meczów. Tak, to nie jest żart. Enis Fazlagic we własnej osobie.

Macedończyka zna doskonale nowy trener łęcznian – Pavol Stano. Był on opiekunem słowackiej Żyliny, gdzie w piłkę podobno całkiem nieźle grał ten środkowy pomocnik. Są to jednak tylko słowackie legendy, bo na polskich boiskach sympatyczny Enis nie rozegrał jeszcze jednego dobrego meczu (tak, to ten sam piłkarz, który, został kupiony przez Wisłę za 2 miliony złotych).

Następnie przyszedł czas na drugą połowę, gdzie znowu groźny okazał się Damian Michalik, który był o włos od pięknego trafienia. W końcówce oba zespoły przeprowadziły sporo zmian, a kibice i sędzia Kowalko wyczekiwali do ostatniego gwizdka. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Oba zespoły z pewnością aspirują do gry o lokaty w czołowej ósemce ligi.

Nikt tego wieczoru nie okazał się poszkodowanym, poza tymi, zgromadzonymi na stadionie i przed telewizorami. W taki sposób przywitała nas niezawodna Fortuna I liga. Ci, którzy przeżyli to widowisko bez zdrowotnego szwanku, mogą zasiadać do innego meczu na szczycie – tyski GKS kontra najlepsza defensywa ligi – przyjeżdża Odra Opole. Bez wątpienia, będzie się działo!

Z Piłką w Sercu (Kowal)

kowal
kowal